Music

sobota, 15 marca 2014

Rozdział III

- To ja może będę już lecieć. Jeszcze raz dziękuję. - odparł chłopak z uśmiechem na ustach.
- Dobrze, jak sobie życzysz. Nie ma za co.
- Papa.
- Cześć.
Jeszcze ostatni raz pocałowałam go w policzek na pożegnanie. Było już późno, więc odprowadziłam go do auta i wróciłam do domu. Pośpieszyłam do łazienki i poszłam się umyć. Umyłam zęby i przebrałam się w moją piżamę. Położyłam się w łóżku i poczytałam książkę. Zasnęłam.

Obudziłam się o 8:30, wcześniej o 4:30, bo Murphy tak rżał, że nie mogłam tego wytrzymać.. Wysłałam SMS'a do Nialla:


"Jej, napisał do mnie "Piękna", jest taki słodki.. Nie mogę się doczekać, kiedy przyjedzie.. Jedynie przy nim czuję się bezpieczna.. Wiem, że nic mi nigdy nie zrobi" - pomyślałam sobie ubierając się. Najpierw ubrałam się w strój na co dzień i poszłam gotować obiad. 

Gdy wszystko ugotowałam ubrałam się w jakieś ładniejsze ciuchy, zrobiłam delikatny makijaż i popsikałam się perfumem. 

Czas zleciał, a ktoś zapukał do drzwi. Był to Niall.
- Cześć.
- Hejo.
- Wejdź i siadaj.
- Hah okej, dziękuję.
Niall wszedł do domu i rozgościł się. Poszłam po jedzenie i rozstawiłam wszystko na stole.
- Mania, czy możesz przynieść mi mój telefon? Jest w kurtce.
- Pewnie, już idę. - ruszyłam żwawym krokiem do kurtki Nialla, jednak wystraszyłam się. Miał jakąś fiolkę, a w niej krew, czy coś takiego.. Ręce zaczęły mi się trząść, szybko wyciągnęłam telefon i podałam Niallowi.
- P-proszę...
- Dzięki.
- M-możesz jeść..
Niall zaczął jeść a ja razem z nim. Jakoś nie wchodziło mi to jedzenie. Brzuch mnie strasznie bolał, lecz z nerwów.. Wiedziałam, że domyślił się, że jestem zdenerwowana, ale nie oddzywał się..
- Zaczekaj tu, ja idę do mojego pokoju na chwileczkę.
- Ok.

Przyszłam do pokoju i usłyszałam sygnał SMS.


Poszłam do Niall'a, lekko zestresowana, i powiedziałam mu:
- Niall, musisz sobie iść.
- Dlaczego?
- Bo Louis do mnie tak napisał..
- Nie pójdę.
- Ale musisz...
- Nie pozwolę, aby coś Ci się stało.
- Dzięki.
Wtuliłam się w Nialla.
____________________________________________________________

Sorki, że taki krótki, ale nie mam weny..
Niedlugo będą dłuższe ☺ Muszę złapać wenę.







środa, 12 marca 2014

Rozdział II

- No i proszę... Przyszła nasza piękna. - powiedział Harry złym głosem.
- Zostawcie mnie.
- Nie.
- Dajcie mi tylko mój telefon, ja już sobie idę.
- Nigdzie nie pójdziesz! - wstał Harry i zaczął się do mnie dobierać.
- Zostaw mnie! Pomocy! - krzyknęłam z całych sił. Do pokoju wszedł Niall.
- Ej! Zostawcie ją! - rzucił się na chłopców. Zaczęli się bić. Ja wzięłam telefon i uciekłam do Murphy'iego.
Nie czekałam ani chwili. Założyłam mu tylko cordeo na szyję i dałam mu łydkę. Ten zaczął biec szybkim galopem. Pojechaliśmy na pastwisko jakieś 2 km od stajni gdzie czekał Liam.

- Cześć Liam. - powiedziałam do brata drżącym głosem. Zsiadłam z konia.
- Cześć. Boże, co Ci się stało? - spytał zaniepokojony.
- Liam musisz mi pomóc! Oni znów się do mnie dobierają.. Przed chwilą chcieli mnie zgwałcić..
- Co?!
- No tak.
- Dzwonię na policję.
- Nie dzwoń! Jak zadzwonisz to mnie zabiją i Ciebie też! Proszę....
- No dobrze.... Gdzie są?
- W kantorku, biją się z Niall'em..
- Z jakim Niall'em?
- Z kolegą.. Spotkałam go w terenie..
- Aha, ok. ☺
- Możesz jechać tam ze mną?
- Tak.
- Ok, to wsiadaj. - posłałam mu uśmiech i wsiadłam na Murphy'iego. Liam usiadł za mną. Ruszyliśmy szybkim galopem.

Po kilku minutach byliśmy w kantorze. Liam wpadł do pokoju.
- Ej! Co tu się dzieje?
- Nie ważne.
- Harry i Louis wynocha! Ty zostań Niall..
- Skąd znasz moje imię?
- Później sobie to wyjaśnimy..

Chłopcy wyszli z kantora. Liam też. Usiadłam obok Niall'a i przytuliłam go.
- Dziękuję że mnie ocaliłeś...
- Nie ma za co..
- Opatrzeć cię?
- Jeśli możesz..
- Za chwilę przyjdę. ☺
Wyszłam z pokoju i poszłam po bandaże i plastry. Wzięłam również wodę utlenioną i gaziki.
- Już jestem.
- Ok.
Opatrzyłam chłopaka i odniosłam apteczkę.
- Dziękuję. - Niall ucałował mnie w policzek.
- Nie ma za co. - odwzajemniłam jego pocałunek.
___________________________________________________________
Niall

Jest taka piękna i słodka.. Tak bardzo chciałbym ją pocałować jeszcze raz.. Jestem ogromnym szczęściarzem, że ją poznałem.. Dobrze, że nie wie o mojej przeszłości, bo na pewno zerwałaby ze mną kontakty. Ehh.. Modlę się tylko, żebyśmy nie całowali się po ustach.. Jeśli ona dowie się, że jestem wampirem to... To nie wiem co będzie...
.......................................................................................................................
Krótki jak cholera ;-;
1 komentarz ~ Next rozdział ☺

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział I

Była godzina 6:00 nad ranem. Poszłam do boksu Murphy'iego. Wyczyściłam go i osiodłałam. Gdy był już przygotowany do terenu poklepałam go po szyi i uśmiechnęłam się do niego.
- Co powiesz "kawaler" haha? - zaśmiałam się delikatnie podnosząc kąciki ust. - Trzeba się pospieszyć, więc chodźmy już. - Złapałam prawą ręką jedną wodzę i założyłam kask oraz rękawice. Wzięłam palcat i wyprowadziłam konia na dwór. Wsiadłam na niego i postępowałam do polnej drogi obok stajni.

- To gdzie wbijamy? Może do lasu? - spytałam wałacha i przytulałam go a ten zarżał. - A więc chcesz jechać do lasu? Dobrze Murphy, w takim razie ruszajmy.- zaśmiałam się i klepnęłam konia lekko palcatem i ruszyłam do kłusa. Droga była spokojna więc pogalopowałam do lasu.

Gdy wjechałam do lasu troszkę zwolniłam żeby jakieś zwierzę się nie wystraszyło. Nagle coś zachwaszczyło za koniem. Murphy wystraszony ruszył w cwał.
- Stój! Prr.. - próbowałam uspokajać konia, jednak to nic nie dało. "Nie dam rady, muszę zsiąść" pomyślałam i zwinnym ruchem zsunęłam się z siodła i puściłam wodze żeby koń biegł dalej.
- Murphy, stój! Chodź do mnie! - krzyczałam do konia. Zadziałało. Przybiegł do mnie. Poszliśmy w przeciwną stronę a ja ujrzałam chłopaka.
- Boże Murphy trzeba do niego iść. Może coś mu się stało? - powiedziałam i podbiegłam do chłopaka. - Cześć. Co robisz tu sam o 7:00 nad ranem? - spytałam.
- J-ja... Ja szukam yyy... mojego telefonu! - powiedział jąkając się.
- Przestań kręcić... Jestem Mania a ty?
- N-niall...
- Słuchaj, może wpadniesz na herbatę do mnie?
- A mogę?
- No pewnie!
- Okej.. Ale nie mam transportu.
- Pff.. Spokojnie, Murphy uniesie nas obojga.
- Nigdy nie jechałem na koniu tak szybko jak Ty.
- Nie bój się..
- Hmm, ok.
Uśmiechnęłam się do chłopaka i wsiadłam na siodło.
- Wsiadaj za mną!
- Już idę.
Chłopak wsiadł na konia uśmiechając się i obejmując mnie.
- Yyy.. Możesz przestać?
- Yyy co? Tak, mogę, wybacz...
Przewróciłam oczami i ruszyłam galopem. Jakoś to wytrzymaliśmy. Po 13 minutach byliśmy w domu.

Weszliśmy do domku. Kazałam naszemu stajennemu zaprowadzić Murphy'iego na pastwisko. W domu siedzieli Louis i Harry. Zaniepokoiłam się lekko, przygryzłam dolną wargę. Przypomniało mi się, co kiedyś ze mną robili... Gdy myślałam o tym, jak mnie gwałcili, od razu chciało mi się płakać.
- W-więc c-co pijesz N-niall?
- Herbatę.
- O...okej..
Zalałam chłopakowi herbatę. Ten usiadł przy stole.
- Proszę.
- Dzięki. - posłał mi łagodny uśmiech.

Poszłam do mojego pokoju. Wszedł tam Louis.
- Czego tu szukasz?
- Ależ kochanie.. Nie bądź taka agresywna.
- Odczep się odemnie!
- Nie wydzieraj sie tak! Skąd masz tą znajdę?!
- Nie twój zasrany interes!
- Tak?! Nie mój?! - wpił się zachłannie w moje wargi. W tym momencie do pokoju wszedł Niall.
- Przepraszam czy ja mogę... - zamilknął na chwilę - Cukier?
Oderwałam się od Louisa i wstałam.
- Tak, oczywiście, jest w szafce na górze.
- Okej.

Po kilku sekundach wróciłam do pokoju. Siedzieli tam obojga. Nie wiedziałam co teraz zrobią.. Czy znów mnie zgwałcą, czy będą całować aż znów ktoś wejdzie do pokoju...
..............................................................................................................................................

Rozdział według mnie długi jak na pierwszy raz.. Ale tam, ważne że jest. ☺
1 komentarz = Next ♥